●●● Prędkość naszego życia zależy od zdolności w posługiwaniu się myszką

16 czerwca 2009

Cytat: minimalizm a kontrasty


"Świat nie jest zły jeśli nie wymaga się od niego zbyt wiele i ma się dość pieniędzy, żeby można było sobie pozwolić na dobre wino."


Mirosław Żamboch - "Krawędź żelaza", tom 2

Mała analiza - cała moc powyższego cytaty zawiera się w pierwszej jego części. Mając nadzieję, że szklanka będzie pełna widzimy jej pustą połowę. Nie oczekując niczego widzimy, że jest w połowie pełna.

14 czerwca 2009

Turystyka

Pochodzenie turystów można poznać po sposobie zachowania. Każdy z narodów wygląda zupełnie inaczej podczas zwiedzania. To coś jak w leciwym już dowcipie.

Różnice między Anglikiem, Niemcem, Rosjaninem a Polakiem, gdy widzą piękny krajobraz.
Anglik: "Beatiful!"
Niemiec: "Wunderschon!"
Rosjanin: "Kak prikrasnoje!" (czy jakoś tak ;))
Polak: "Jaaaaa pierd.....!!!"

Poniżej przykłady wyglądu turystów z różnych stron świata.


Turysta angielski. Widać opanowanie i spokój z jakim przyjmowane są atrakcje. Oraz piętnastominutowe przyglądanie się jednemu obrazowi. Niby, że umie czytać cyrylicę. Ten pan ma duuuużooo czasu.


Turysta japoński. Ten pan dla odmiany nie ma na nic czasu. Ale nie przejmuje się tym - przecież wszystko obejrzy potem na swoim najnowocześniejszym aparacie. Wykrywającym uśmiech na zdjęciu z Głosu Kłomina.



Turysta amerykański. I jego sakramentalne "Coooooooool!" na temat wszystkiego wokół. Nawet jeśli miałyby to być stare gazety zamiast tapet na ścianach. Wszystko go interesuje, co wcale nie znaczy, że to rozumie.


Turysta niemiecki. I kolejny kontrast ponieważ tego pana nie interesuje nic. Przez całą wycieczkę zastanawia się gdzie tu można kupić sznycel. Albo bawarską. Cecha charakterystyczna - alpejskie skarpetki noszone na spodniach. Oraz poza wyćwiczona w Wehrmachcie.

Sesja wykonana w Kłominie. Wszelkie podobieństwo do osób prawdziwych zamierzone. Zdjęcia wykorzystane bez zgody modela. ;)

8 czerwca 2009

Armageddon: będąc po drugiej stronie

(Tło muzyczne: Edward Sheamur - K-Pax - 4th Of July)

Ciąg dalszy rozważań na temat życia po Apokalipsie.


Przedtem mieliśmy stabilność. Życie może i było rutynowe, być może nawet płaskie i nudne ale ciepłe, przytulne. Bardzo trudno jest z niego zrezygnować. Jeszcze trudniej jest je stracić z przymusu.
Potem zostaje już tylko niepewność - najbliższej godziny, następnego dnia. Stres związany z wysiłkiem wkładanym w przetrwanie do kolejnego wschodu Słońca to koszt jaki ponosi się za wolność. W świecie bezprawia gdzie nikomu nie podlegamy mamy wiele perspektyw, możliwości przyszłych działań. Żyje się dniem dzisiejszym i wyłącznie najbliższymi planami. Krótko - robi się to, co chce i kiedy chce.

Przed Armageddonem koło siebie mamy wiele ukochanych osób i rzeczy, do których jesteśmy przyzwyczajeni, jednak tak na prawdę niewiele bodźców. Znamy za to wszystkie te elementy i potrafimy je nazwać. To daje spokój, pewność siebie, jest tym, czym wiele osób nazywa szczęście.
Potem - będąc jakby w pustym pokoju z dużym oknem - zostanie nam przestrzeń wypełniana przez uczucia, które się zwielokrotnią i zintensyfikują. Co dzień, co minutę dochodzić będą nowe wrażenia, a świat będzie odbierany w coraz to inny sposób. To jednocześnie dziwne ale i ciekawe. Bardzo często będzie się okazywać, że to nie jest to, czego tak na prawdę chcemy, że to nieszczęście. Ale właśnie dlatego można się uzależnić. Temu widokowi ze zniszczonego okna na świat trudno się oprzeć.

Człowiek to dziwna istota - potrafi dostosować się do każdej sytuacji. I jakkolwiek materialnie zawsze mu dobrze tam, gdzie go nie ma - pragnie ciągle posiadać więcej, to z drugiej strony - panicznie boimy się zmieniać stan swojego ducha. Dobrze nam z tym, co mamy, paraliżuje nas myśl o jakichkolwiek zmianach. Jak o przejściu poza granicę Armageddonu. Jednakże zdaje się, że... po drugiej stronie będziemy myśleli dokładnie tak samo o obecnej.

Tam też może być interesująco.