●●● Prędkość naszego życia zależy od zdolności w posługiwaniu się myszką
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zefir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zefir. Pokaż wszystkie posty
3 listopada 2008
Upside Down Dog
Wypocił:
Rzabcio
labels:
codzienność,
zdjęcia,
Zefir
Wpis zainspirowany serwisem o tej samej nazwie. Niestety Zefira trudniej uchwycić w takiej pozycji. A i nie jest aż tak fotogeniczny jak psiaki na powyższej stronie.

21 października 2008
Apel do Panów Z Dużymi Psami
Panowie!
Powiedzmy, że rozumiem Wasz zachwyt nad groźnymi rasami wielkich psów tresowanych do walk. Każdy ma prawo czuć się zaszczutym, zagrożonym i zamiast opiekować się zwierzakiem chce mieć poczucie, że zwierzak opiekuje się nim. Jakoś tak od razu lżej na duszy, prawda?
Wiadomo co taki duży pies potrafi. Głowa składa się jedynie z oczu, zębów i mięśni szczęk. Daje to nacisk zgryzu kilka ton na centymetr kwadratowy. Trochę się nasłuchałem ciekawych rozmów na te tematy. Niekwestionowanym zwycięzcą plebiscytu zostaje: "bo ja widziałem filmik i taki pies pogryzł siedmiu policjantów zanim go unieszkodliwili" (autentyk).
Ale zadaję pytanie. Czy Wasz pies potrafi dźwigać konar większy od niego samego? :D
PS. Jakoś dziwinie przed wejściem do domu zabrzmiało: "Zefir, zostaw... kijka".

Powiedzmy, że rozumiem Wasz zachwyt nad groźnymi rasami wielkich psów tresowanych do walk. Każdy ma prawo czuć się zaszczutym, zagrożonym i zamiast opiekować się zwierzakiem chce mieć poczucie, że zwierzak opiekuje się nim. Jakoś tak od razu lżej na duszy, prawda?
Wiadomo co taki duży pies potrafi. Głowa składa się jedynie z oczu, zębów i mięśni szczęk. Daje to nacisk zgryzu kilka ton na centymetr kwadratowy. Trochę się nasłuchałem ciekawych rozmów na te tematy. Niekwestionowanym zwycięzcą plebiscytu zostaje: "bo ja widziałem filmik i taki pies pogryzł siedmiu policjantów zanim go unieszkodliwili" (autentyk).
Ale zadaję pytanie. Czy Wasz pies potrafi dźwigać konar większy od niego samego? :D
PS. Jakoś dziwinie przed wejściem do domu zabrzmiało: "Zefir, zostaw... kijka".

21 września 2008
Nieoczekiwana podróż
Zdarza się, że musimy wybrać się w nieoczekiwaną i zupełnie niechcianą podróż. Nie ma co się przejmować - lepiej wprowadzić się w ten specjalny stan, gdy umysł chłonie wszystko wokół, a dusza się z tego raduje. I wtedy chwytać z życia co się da - niech radość sprawia każda z napotkanych drobnostek. Uwierzcie - one to potrafią.
Zapnijcie pasy. Ruszamy.

Przyglądanie się zmieniającym banerom na peronach może być nie lada ciekawym zajęciem. Perfekcja z jaką zatrzymują się kolejne literki ma w sobie coś ze sztuki. Albo z koła fortuny? Do tego pasjonującą rozrywką mogą być próby odgadnięcia co też za napis się pojawi. Powyżej - cel wycieczki.

Panuje jakieś dziwne przeświadczenie, że podróż pociągiem nie jest fajna. Jednakże prawo zabrania jednoczesnego kierowania i oddawania się wielu przyjemnościom - rozglądaniu po krajobrazie, czytaniu książki, rozmawianiu przez komórkę, czy chociażby jedzeniu czy piciu (w ostatnim przypadku prawo jest bezwzględne). Że nie wspomnieć o rozprostowaniu starych kości. Pociąg rządzi!

Jedź w stronę światła?

Fajnie, gdy podczas podróżny można skorzystać także z innych środków lokomocji. Promy łączą wyspy Wolin i Uznam, na której to znajduje się lwia część miasta Świnoujście. W tle widać znany oglądaczom reklam prom Polferries. Do Szwecji. Czy innej Norwegii....

Chyba najładniej zaniedbany park w Polsce. Spacerując jego ścieżkami trudno powiedzieć, czy to już puszcza, czy to jeszcze park. Nie chodziłem po wszystkich dróżkach, ale zapewne na końcu jednej z nich jest Park Woliński. A może i nawet Białowieski? ;)

Po przeprawie przez puszczę docieramy wreszcie na gwóźdź programu to jest plażę. Okazuje się jednak, że więcej osób wpadło na taki pomysł. Niektórzy organizują wręcz całe sesje zdjęciowe. Powyżej - zdjęcia ślubne. Nagroda dla tego, kto wymyśli jaki efekt daje ta folia...

Plaża to jedno z niewielu miejsc, gdzie muzyka nie cieszy. Morze gra lepiej. Przy akompaniamencie darcia dziobów mew.

Na takiej wycieczce cieszy serducho nawet pies taplający się wśród fal i gryzący patyk. Na zdjęciu - powód niespodziewanej wycieczki - Zefir aka "The Cycu".

Drugi obowiązkowy punkt programu - Promenada. Z atrakcjami prawie jak w Chorwacji...

Jeśli komuś mało - zapraszamy na wycieczkę do rezerwatu. Pooglądać ptaszyska.

Kawałek Europy - wiatraki w okolicach Wolina (miasta, nie wyspy). Ponoć cały prąd odsprzedajemy Niemcom.

Pora wracać...
PS. Ktoś upierdliwy zapyta - jaki związek z tematem bloga ma niniejszy wpis? Otóż podróż zaczynała się i kończyła nocą. W pewnym dużym mieście. Niestety poranny pośpiech i słaba bateria nie pozwoliły na udokumentowanie tych sytuacji.

Autor z Zefirem.
Zapnijcie pasy. Ruszamy.

Przyglądanie się zmieniającym banerom na peronach może być nie lada ciekawym zajęciem. Perfekcja z jaką zatrzymują się kolejne literki ma w sobie coś ze sztuki. Albo z koła fortuny? Do tego pasjonującą rozrywką mogą być próby odgadnięcia co też za napis się pojawi. Powyżej - cel wycieczki.
Panuje jakieś dziwne przeświadczenie, że podróż pociągiem nie jest fajna. Jednakże prawo zabrania jednoczesnego kierowania i oddawania się wielu przyjemnościom - rozglądaniu po krajobrazie, czytaniu książki, rozmawianiu przez komórkę, czy chociażby jedzeniu czy piciu (w ostatnim przypadku prawo jest bezwzględne). Że nie wspomnieć o rozprostowaniu starych kości. Pociąg rządzi!
Jedź w stronę światła?
Fajnie, gdy podczas podróżny można skorzystać także z innych środków lokomocji. Promy łączą wyspy Wolin i Uznam, na której to znajduje się lwia część miasta Świnoujście. W tle widać znany oglądaczom reklam prom Polferries. Do Szwecji. Czy innej Norwegii....
Chyba najładniej zaniedbany park w Polsce. Spacerując jego ścieżkami trudno powiedzieć, czy to już puszcza, czy to jeszcze park. Nie chodziłem po wszystkich dróżkach, ale zapewne na końcu jednej z nich jest Park Woliński. A może i nawet Białowieski? ;)
Po przeprawie przez puszczę docieramy wreszcie na gwóźdź programu to jest plażę. Okazuje się jednak, że więcej osób wpadło na taki pomysł. Niektórzy organizują wręcz całe sesje zdjęciowe. Powyżej - zdjęcia ślubne. Nagroda dla tego, kto wymyśli jaki efekt daje ta folia...
Plaża to jedno z niewielu miejsc, gdzie muzyka nie cieszy. Morze gra lepiej. Przy akompaniamencie darcia dziobów mew.
Na takiej wycieczce cieszy serducho nawet pies taplający się wśród fal i gryzący patyk. Na zdjęciu - powód niespodziewanej wycieczki - Zefir aka "The Cycu".
Drugi obowiązkowy punkt programu - Promenada. Z atrakcjami prawie jak w Chorwacji...
Jeśli komuś mało - zapraszamy na wycieczkę do rezerwatu. Pooglądać ptaszyska.
Kawałek Europy - wiatraki w okolicach Wolina (miasta, nie wyspy). Ponoć cały prąd odsprzedajemy Niemcom.
Pora wracać...
PS. Ktoś upierdliwy zapyta - jaki związek z tematem bloga ma niniejszy wpis? Otóż podróż zaczynała się i kończyła nocą. W pewnym dużym mieście. Niestety poranny pośpiech i słaba bateria nie pozwoliły na udokumentowanie tych sytuacji.
Autor z Zefirem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)