Dzisiaj, siłą rozpędu, przepis na nadziewane pieczarki.
Okazało się, że chyba zupełnie niedawno pojawił się na rynku nowy gatunek pieczarek. Są większe, o mniej zróżnicowanej wielkości i co najważniejsze - ciemne. W smaku bardzo dobre, chyba nawet lepsze od tych zwykłych. Postanowiłem zrobić z nich nietypowy użytek i tak powstał przepis na nadziewane pieczarki.
Potrzebne będą:
- pieczarki
- dynia (w zalewie)
- pomidory koktajlowe
- ocet winny
- sól, pieprz, bazylia i estragon
Teraz do dzieła.
Pieczarki oczyść, oderwij nóżki (wyciągnij je tak, żeby można było do środka nałożyć później nadzienie). Nóżki skrój drobniutko, podobnie pokrój dynię i pomidory. Wrzuć wszystko na patelnię, najlepiej najpierw na kilka minut pieczarki, bo potrzebują więcej czasu, aby mogły dobrze się podsmażyć. Całe nadzienie przypraw solą, pieprzem i ziołami. Duś pod przykryciem około 10 minut, aby wszystko dobrze zmiękło a pomidory się rozpadły.
Tak przygotowanym nadzieniem wypełnij pieczarki. Powinno wystarczyć ;)
I teraz do nagrzanego piekarnika. Dobrze jest wysmarować wcześniej naczynie tłuszczem. 150 stopni i około 15-20 minut (w zależności do tego jak bardzo miękkie chcesz mieć pieczarki).
Grzyby można wcześniej obgotować w osolonej wodzie. Będą smaczniejsze i bardziej miękkie.
Reszta "gadżetów" na fotografii to ziemniaczki gotowane w mundurkach i sos beszamelowy z dodatkiem kostki drobiowej.
Smacznego :)
●●● Prędkość naszego życia zależy od zdolności w posługiwaniu się myszką
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
24 marca 2011
6 września 2009
Przedsmak japońskiego wieczoru
Poznańskie Dni Japońskie, odbywające się na Malcie nie były co prawda przyczyną do powstania fotoreportażu. Kiepska pogoda, mało oglądających i w zasadzie niezbyt duża impreza nie skłoniły do wyciągnięcia aparatu. Dni Japońskie udzieliły się jednak w inny, kulinarny sposób.


Nigdy nie myślałem, że zrobienie sushi jest tak proste.
Powyższe powstało z ryżu wzbogaconego curry, imbirem i chili, ugotowanej marchewki, pietruszki, cebuli. Do tego pokrojona w paseczki wędlina i szczypiorek.


Nigdy nie myślałem, że zrobienie sushi jest tak proste.
Powyższe powstało z ryżu wzbogaconego curry, imbirem i chili, ugotowanej marchewki, pietruszki, cebuli. Do tego pokrojona w paseczki wędlina i szczypiorek.
25 marca 2009
Przepis Drugi: Soja znaleziona w szafie
Wypocił:
~M
labels:
przepisy
Kotlety sojowe gotować 10 minut w roztworze warzywnym. Można użyć kostki rosołowej. Odlać do osobnego naczynia roztwór a kotlety wyłożyć na talerz. Tak wiem, wyglądają jak ciapa. O to chodzi.
W osobnym naczynku przygotować panierkę. Może za nią posłużyć rozbite i rozbełtane jajko, albo dwa (bo jedno to za mało) a na drugim talerzyku bułka tarta z odrobiną vegety i na przykład oregano, czy bazylii (nie wiem co wziąłem, bo brałem na zapach). Kotlety obtaczamy i smażymy.
Przepisu na gotowanie ziemniaków podawać nie będę. Pamiętajcie o soli lub vegecie do gotowania.
Z odlanego wcześniej wywaru można zrobić sos. W tym celu na patelni po usmażeniu kotletów (smak pozostał) przypalamy płaską łyżkę mąki (mi do ilości roztworu, którą miałem potrzebna była pełna łyżka, ale to wszystko na oko możecie brać). Jak już się dobrze przypali i zapachnie skórką od chleba wlewamy szybko na patelnie roztwór cały czas mieszając. Nie zrażajcie się zerową widocznością i parą buchającą w twarz, w tym tkwi zabawa i magia gotowania. Gdy sos już będzie dobrze rozmieszany i zacznie się gotować czekamy, cały czas mieszając, aż osiągnie pożądaną gęstość.
Smacznego.
W osobnym naczynku przygotować panierkę. Może za nią posłużyć rozbite i rozbełtane jajko, albo dwa (bo jedno to za mało) a na drugim talerzyku bułka tarta z odrobiną vegety i na przykład oregano, czy bazylii (nie wiem co wziąłem, bo brałem na zapach). Kotlety obtaczamy i smażymy.
Przepisu na gotowanie ziemniaków podawać nie będę. Pamiętajcie o soli lub vegecie do gotowania.
Z odlanego wcześniej wywaru można zrobić sos. W tym celu na patelni po usmażeniu kotletów (smak pozostał) przypalamy płaską łyżkę mąki (mi do ilości roztworu, którą miałem potrzebna była pełna łyżka, ale to wszystko na oko możecie brać). Jak już się dobrze przypali i zapachnie skórką od chleba wlewamy szybko na patelnie roztwór cały czas mieszając. Nie zrażajcie się zerową widocznością i parą buchającą w twarz, w tym tkwi zabawa i magia gotowania. Gdy sos już będzie dobrze rozmieszany i zacznie się gotować czekamy, cały czas mieszając, aż osiągnie pożądaną gęstość.
Smacznego.
23 marca 2009
Przepis Pierwszy: Feta flirtuje z czosnkiem
Wypocił:
~M
labels:
przepisy
Rozpoczynamy cykl kulinarnych ekscesów. Dzisiaj coś a'la bezmięsna dieta biednego studenta żywiącego się resztkami z lodówki, tudzież tym, co zostawili poprzedni właściciele mieszkania. Uff, ale długie zdanie wyszło ;)
Wersja skrócona brzmi:
Ziemniaki zapiekane z czosnkiem, bazylią i oregano a do tego sałatka z fety, ogórków i śródziemnomorskich pomidorów przyprawiona szczyptą papryki i ziół.

Wersja dla niekumatych:
Pyrki obieramy, kroimy w talarki lub inne dziwne nie za duże twory i po umyciu i odsączeniu rozkładamy na tacy lub blasze. Do niedużego naczynia wlewamy kilka łyżek oleju i wsypujemy trochę oregano, bazylii, czy co tam jeszcze mamy w szafie. Oczywiście tutaj główną rolę musi grać niezastąpiony czosnek - drobniutko posiekany. Kubeczkowym tworem polewamy ziemniaki i wstawiamy do piekarnika - 180 stopni i odpowiednia liczba minut (nie idźcie na łatwiznę i pilnujcie ;P).
Teraz feta. Pokrojona w kostki ląduje razem z ogórkami konserwowymi i pomidorami (mogą być z puszki, ale nie takie bez skórki, bo będziecie mieć efekt jak na załączonym zdjęciu :D). Do tego przyprawy te same, które wsypaliście do pyrków, ale można je wzbogacić na przykład papryką.
Wersja skrócona brzmi:
Ziemniaki zapiekane z czosnkiem, bazylią i oregano a do tego sałatka z fety, ogórków i śródziemnomorskich pomidorów przyprawiona szczyptą papryki i ziół.

Wersja dla niekumatych:
Pyrki obieramy, kroimy w talarki lub inne dziwne nie za duże twory i po umyciu i odsączeniu rozkładamy na tacy lub blasze. Do niedużego naczynia wlewamy kilka łyżek oleju i wsypujemy trochę oregano, bazylii, czy co tam jeszcze mamy w szafie. Oczywiście tutaj główną rolę musi grać niezastąpiony czosnek - drobniutko posiekany. Kubeczkowym tworem polewamy ziemniaki i wstawiamy do piekarnika - 180 stopni i odpowiednia liczba minut (nie idźcie na łatwiznę i pilnujcie ;P).
Teraz feta. Pokrojona w kostki ląduje razem z ogórkami konserwowymi i pomidorami (mogą być z puszki, ale nie takie bez skórki, bo będziecie mieć efekt jak na załączonym zdjęciu :D). Do tego przyprawy te same, które wsypaliście do pyrków, ale można je wzbogacić na przykład papryką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
