Specyfiką wyspiarstwa jest zupełnie inny klimat. Piękne słońce przebijające się ze standardowej chmurzastej czapki od czasu do czasu ocieplało klimat do zawrotnych kilkunastu stopni. Stąd czasami zdjęcia kojarzą się bardziej z wakacyjną labą niż styczniowymi obowiązkami.
Covent Garden
Trafalgar Square
Pozwoliłem sobie pominąć co bardziej standardowe ujęcia Trafalgar Square.
193 schody na stacji Covent Garden w Londynie na początku witają chętnych do "skrócenia sobie drogi" tabliczką, którą można sparafrazować słowami: "Te schody mają 193 stopnie, czy jesteś pewny, że chcesz nimi wejść?".
Tak mogę.
Po pół roku kolano czuję w dalszym ciągu.
Trzy miejsca i trzy oblicza Londynu. Dzień trzeci rozpoczął się od wizyty w londyńskim Tate Britain i archiwum Printings and Drawings Room. Po wyjściu szybkie spojrzenie na drugą stronę Tamizy i siedzibę brytyjskiej Secret Intelligence Service - zwanej MI6. Kolejny poranek to szybka wizyta w Chinatown, gdzie udało się zobaczyć budzącą do życia dzielnicę azjatyckich imigrantów. Klimat bardzo interesujący i tylko szkoda, że nie dane mi było poczuć dobiegających zewsząd w porze obiadowej zapachów.
Na koniec ostatnie oblicze Londynu, zaułki wokoło Oxford Street pełne są tajemniczych miejsc. wszędobylski miejski monitoring przeplata się w nich z zapleczami klubów, sklepów i pubów a gdzieniegdzie można spotkać śpiących bezdomnych. Taki urok wielkich miast.